Przygoda, droga w nieznane, praca w niecodziennych warunkach – dużo by wyliczać, co może skłonić ludzi, którzy na co dzień tworzeniem literatury się nie zajmują, do spisywania swoich obserwacji i wrażeń z ich codzienności.
Polska literatura obfituje w przykłady tego typu piśmiennictwa, którego autorami są mechanicy, biolodzy, geografowie – słowem, uczestnicy wypraw polarnych.
Ten typ literatury jest dość pokaźny, ale wbrew pozorom jego liczebność jest dość trudna do oszacowania. Bowiem oprócz pozycji wydawanych przez agencje, instytucje badawcze, sporo zapisków pozostało w wersji rękopiśmiennej w domowych archiwach, z których część pewnie udało się zachować, ale też niektóre egzemplarze przepadły bezpowrotnie.
Poniżej prezentuję kilka kategorii tego typu literatury, jakie udało mi się wyodrębnić w toku prywatnych poszukiwań. Lista przykładów w każdej z nich jest owarta.
Dzienniki wydane pośmiertnie, nie przeznaczone do publikacji
Dzienniki mogą mieć charakter intymny, a ich autorzy być może wcale nie planowali ich późniejszej publikacji. Takim przykładem jest “Dziennik wyprawy na Antarktydę” Antoniego Bolesława Dobrowolskiego, którego autor uczestniczył razem z Henrykiem Arctowskim w Belgijskiej Wyprawie Antarktycznej na statku Belgica w latach 1897-1899.
A.B. Dobrowolski, “Dziennik wyprawy na Antarktydę”

Wyd. Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, 1962.
Pozwolę sobie zacytować fragment książki “Henryk Arctowski. W świecie myśli” (s. 139):
(…) Dziennik wyprawy na Antarktydę Antoniego Bolesława Dobrowolskiego mocno odstaje od wyważonych relacji innych uczestników wyprawy. Autor nie stroni od dosadności, ostrych sądów i ocen na temat zdarzeń i postaci, a także od złośliwości i krytyki. Wspomnienia są bardzo emocjonalne, pozostające pod wpływem przywoływanych zdarzeń, a autor nie kryje się ze swoimi poglądami, również politycznymi. Rękopis dziennika, który znajduje się w archiwum Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, kilka maszynopisów i tekst wydany w formie książkowej niewiele różnią się pod względem stylu. Powód jest prosty – zapiski nie były przeznaczone do publikacji. Dziennik ukazał się drukiem w 1962 roku, a więc osiem lat po śmierci autora i sześćdziesiąt trzy lata od powrotu „Belgiki” do rodzimego portu. Kto wydał zgodę na opublikowanie prywatnych wspomnień? Na to pytanie nie potrafił odpowiedzieć Marek Dobrowolski, dla którego Antoni był wujem (bratem dziadka Bolesława). Razem z żoną Marią zebrali spore archiwum rodzinne z pamiątkami po wybitnym przodku (…). Publikacja z 1962 roku została okrojona o pewne fragmenty dotyczące wspomnień z dzieciństwa czy zapiski naukowe, zbyt dosadne zwroty wykropkowano, a pisownię miejscami zmodernizowano.
Typowe dzienniki
Co się kryje pod tym określeniem? Forma typowa dla diariusza – data + opis danego dnia. Czasem jest to relacja z prowadzonych badań, zapis codziennego funkcjonowania na stacji, informacja o wizytach gości, a czasem emocje, refleksje związane z pobytem w rejonach polarnych, opisy okolicznych krajobrazów, fauny i flory.
Przykładów tego typu twórczości jest dość sporo, przy czym trzeba zaznaczyć, że była ona dość charakterystyczna dla lat 70., 80. i początku 90., kiedy tematyka polarna na stałe gościła na łamach prasy, a podróże w rejony polarne z powodzeniem można było porównać do lotu w kosmos.
Z biegiem lat forma dziennika zaczęła się robić coraz mniej popularna wśród czytelników oraz wydawców jako zbyt monotonna i mało wciągająca*. Pytanie, ilu polarników nadal prowadzi tego typu zapiski i myśli o ich publikacji?
* Tu trzeba dodać, że jest to głównie podejście wydawców komercyjnych. Inną kategorię stanowią wydawnictwa działające przy instytucjach akademickich czy naukowych, które również współcześnie wydają tego typu pozycje, widząc w nich wartość historyczną.
J.C. Chojnacki, “R’V Siedleckim do Antarktyki. Zapiski z I Polskiej Morskiej Ekspedycji Antarktycznej w latach 1975/1976”


Wyd. Polska Akademia Nauk i Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny, Szczecin 2020.
Jak pisze o swoim doświadczeniu autor – oceanologi hydrobiolog:
W składzie ekipy naukowej Polskiej Akademii Nauk, uczestniczył podczas Pierwszej Polskiej Morskiej Ekspedycji Antarktycznej w latach 1975/1976 w słynnej wyprawie krylowej na statku MIR r/v. Profesor Siedlecki. Rok później w 1977/1978 wziął udział w II Polskiej Ekspedycji Antarktycznej, w ekipie naukowej Polskiej Akademii Nauk, na wyspę King George, gdzie od wiosny 1976, nad Zatoką Admiralicji, rozpoczęła pracę Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego.
J. Terelak, “Introspekcje antarktyczne. Diariusz III Wyprawy Antarktycznej PAN i zimowania – 1979 na Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego”

Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1982.
Autor jest jednym z czterech psychologów XX wieku, który prowadził badania eksperymentalne w Antarktyce. Jako uczestnik wspomnianej w tytule książki wyprawy analizował zachowania w grupie 20 polarników w zakresie adaptacji do ekstremalnych warunków polarnych z perspektywy przyszłych lotów kosmicznych.
Bardzo polecam rozszerzoną publikację “Syndrom zimowników antarktycznych. Perspektywa narracyjna” (Wydawnictwo Naukowe UKSW, 2021) oraz film dokumentalny “Syndrom zimowników” (reż. Piotr Jaworski, 2019).
J. Szupryczyński, “Dziennik największej polskiej wyprawy polarnej na Spitsbergen Hornsund 1978-1979”

Wyd. Instytut Geofizyki PAN, Warszawa 2018.
Autor jest geografem, geomorfologiem i polarnikiem. Łącznie odbył sześć wypraw polarnych na Spitsbergen, z których trzech był kierownikiem. Brał także udział w ekspedycji Norweskiego Instytutu Polarnego w 1963 roku. Wyprawa do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund, której poświęcona jest publikacja, była pierwszą całoroczną po długiej przerwie od momentu założenia placówki pod koniec lat 50. Od tamtego czasu wyprawy w to miejsce są organizowane nieprzerwanie.
S. Rakusa-Suszczewski, “Wiatrem przewiany, słońcem spalony. 50 lat polarnych podróży”

Wyd. Instytut Historii Nauki im. Ludwika i Aleksandra Birkenmajerów PAN, Warszawa 2012.
Autor jest biologiem i oceanologiem, uczestnikiem i kierownikiem licznych wypraw polarnych do Arktyki i Antarktyki oraz założycielem Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego na Wyspie Króla Jerzego. Książka stanowi summę jego licznych zapisków, publikowanych wcześniej w różnej formie (warto zaznaczyć, że nie jest to kompletny spis wszystkich publikacji autorstwa Stanisława Rakusa-Suszczewskiego).
W ramach uzupełnienia bardzo polecam odcinek podcastu Radia Naukowego pt. “Polacy na Antarktydzie – historia twardych ludzi | prof. Stanisław Rakusa-Suszczewski”.
M. Lewandowski, “Między lodem a mgłą, czyli w siwym Nigdzie”


Autor jest geologiem i geofizykiem aktualnie związanym zawodowo z Instytutem Geofizyki PAN. Pomysłodawca i kierownik projektu rewitalizacji Polskiej Stacji Antarktycznej im. A.B. Dobrowolskiego w Oazie Bungera na Antarktydzie Wschodniej. Kierował IV Wyprawą Geofizyczną na przełomie 2021 i 2022 roku, która jako kolejna polska ekspedycja dotarła do wspomnianej stacji po ponad 40 latach przerwy.
Zachęcam do obejrzenia materiału wideo z wyprawy na kanale YouTube IGF PAN:
Wspomnienia z elementami dziennika
Kolejną kategorią publikacji są te, których autorzy z pewnością prowadzili polarne diariusze, ale z jakichś powodów wybrali inną formę narracyjną, jedynie je uzupełniając zapiskami z dziennika.
J. Wieruch, “Jak zostałem polarnikiem”

Wyd. Agencja Wydawnicza EGROS, Warszawa 2002.
Autor brał udział w XI Polskiej Wyprawie Antarktycznej (1986-1987) do Stacji Arctowskiego jako mechanik i energetyk. Walczył w Powstaniu Warszawskim, po wojnie ukończył studia lotnicze. Był pilotem szybowcowym oraz samolotowym. Przez ponad 25 lat pracował w Zakładach PZL Wola w Warszawie.
S. Swerpel, “Długa noc”

Wyd. Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2000.
Autor jest publicystą, pisarzem, realizatorem filmów, uczestnikiem wielu wypraw polarnych, w tym zimowania w Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie w latach 1979-1980. Autor licznych tekstów popularyzujących wiedzę o rejonach polarnych.
Warto podkreślić, że w tej publikacji zapiski z dziennika stanowią zaledwie dodatek w formie cytatów bez podawania dat dziennych. Całość tekstu jest fabularyzowana, pisana z publicystycznym zacięciem, o wciągającej, wartkiej akcji. Pozycja wyróżnia się wyjątkowo na tle wyboru opisywanej literatury i stanowi jeden z mniej licznych przykładów literackiej formy narracji w polskich publikacjach o tematyce polarnej.
Dzienniki w wersji elektronicznej
Celowo nie używam określenia “blog”. Nie potrafię określić, ile podobnych zasobów istniało lub istnieje (?). Na szybko przychodzą mi do głowy archiwalne diariusze internetowe na starych wersjach stron pisanych jeszcze w HTML-u Polskiej Stacji Polarnej Hornsund i Stacji Arctowskiego. Były tworzone przez uczestników kolejnych wypraw i w formie przypominały zapiski z dziennika. Wspomniane zasoby nie są już publicznie dostępne, kiedy strony www wspomnianych stacji zostały przeprojektowane z użyciem nowszych technologii.
Dzięki uprzejmości mojego kolegi Kuby Terakowskiego, podróżnika, publicysty i polarnika, mogę się z Wami podzielić linkiem do jego dziennika, który prowadził podczas krótkiego pobytu na Stacji Arcowskiego (od 3.12.1991 do 20.02.1992): https://terakowski.pl/Arctowski.htm.
Dzienniki prywatne
Tu zaczyna się magia świata opisywanego dla siebie, na kolanie, po powrocie z terenu, kiedy za oknem szaleje polarny wiatr. Trudno stwierdzić, ile takich skarbów kryje się w prywatnych archiwach. Muzeum Badań Polarnych w Puławach zachęca do przekazywania tego typu zapisków bądź to w celach archiwistycznych, bądź to wydawniczych w ramach cyklu “Biblioteki Polarnej”.
Jestem w posiadaniu dwóch takich egzemplarzy i tu musicie mi wybaczyć dyskrecję w opisie.


Ten egzemplarz otrzymałam w prezencie od mojego polarnego przyjaciela, Wiesia Sienkiewicza, który łącznie w rejonach polarnych spędził aż sześć lat, gdzie pracował jako mechanik. O naszej znajomości i polarnej historii Wiesia przeczytacie w tekście, jaki się ukazał w “Biuletynie Polarnym”.
Nie jest to oryginalny pamiętnik, ale jego kopia ze starannie wklejonymi i opisanymi zdjęciami. Wiesiu celowo zostawił kilka ostatnich kartek pustych – są dla mnie, gdyby jeszcze kiedyś dane mi było pojechać na kolejną wyprawę polarną.

Ten z kolei, oryginalny, otrzymałam od pani Joanny Pociask-Karteczki. Z informacją, że adnotacja na okładce mnie nie dotyczy, oraz “że będę najlepiej wiedziała, co z nim zrobić”.
Pani Joanna jest jedną z bohaterek filmu dokumentalnego “Polarniczki”, który nagraliśmy z Kubą Witkiem w 2023 roku. Posłuchajcie Jej historii – myślę, że jest pięknym zakończeniem tego tekstu, który tak naprawdę traktuje o wspomnieniach i próbie ich zatrzymania w czasie:
PS. Dzienniki polarne, choć niekiedy proste w formie i pozbawione wciągającej fabuły, są kopalnią informacji o historii wypraw. Nie o wszystkim można było napisać, nie o wszystkim się też chciało. Mimo to są wyraźnym sygnałem, że wielkie opowieści mają swoich cichych bohaterów.
Dziękuję za wsparcie na Suppi.pl!
